sobota, 25 stycznia 2014

Kolejny zwiastun. Jest on trochę taki na pocieszenie was no i mnie oraz żebyście lepiej zobaczyli ta historie. Mam smutną wiadomość. Mickeyla współtworzycielka bloga odeszła od nas! Będę musiała poradzić sobie z tym wszystkim sama liczę na wasze wsparcie. Następny rozdział w przyszłą sobotę. ~~Harriet

piątek, 24 stycznia 2014

WAŻNE! Przepraszam ale mam teraz sporo nauki. Mam nadzieje, że się nie obrazicie. Będę wrzucała rozdziały co weekend. Wybaczcie ..

środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 4



Rano obudził mnie zapach świeżo zmielonej kawy. Lekko zaspana poszłam do łazienki. Rozczesałam moje włosy i ubrałam różowy mięciutki szlafroczek. W kuchni czekał mnie uroczy widok. Harry robił jajecznice, a na stole była świeżo zaparzona kawa.
-Dzień dobry! –rzekł chłopak wesoło, tylko na chwilę odrywając się od pracy, by obdarzyć mnie słodkim uśmiechem.
-No hej.- odpowiedziałam z uśmiechem.- Jak ty to robisz ?
-Ale co?
-No jesteś tu praktycznie jeden dzień u mnie i już wiesz gdzie co jest.
-No wiesz… Mam swoje sposoby- powiedział i łobuzersko się uśmiechnął.
Po śniadaniu ubrałam się i wyszliśmy z Harrym do Centrum Handlowego. Na wystawie zauważyłam śliczną miętową sukienkę. Była urocza, ale jej cena już nie koniecznie.
-Podoba ci się?
Nawet nie wiesz jak
-To przymierz  ją.- odparł chłopak.
Po paru minutach wyszłam z przymierzalni. Myślałam że mu oczy z orbit wyjdą.
-Harry? Wszystko dobrze? –spytałam z rozbawieniem w głosie.
-Tak tylko … TY WYGLADASZ NIESAMOWICIE!- WYKRZYKNĄŁ.
No mi tez się podoba ale nie stać mnie na nią, muszę jeszcze kupić w tym miesiącu bilet to rodziców…
-To ja ci ją kupie!
Nie, no przestań. Wcale jej nie potrzebuje.
-Spokojnie. Potrzebujesz, potrzebujesz. Przebierz się a ja zapłacę.
-No ok. Dziękuję.
-Odwdzięczysz się wieczorem. –mrugnął łobuzersko.
-A ty zboczeńcu! –uderzyłam go lekko torebką, a on udał smutnego.
-Auuć . Ja o czym innym mówiłem.
Oj przepraszam- podeszłam do niego i pocałowałam lekko w policzek.
Gdy wróciliśmy z centrum, postanowiliśmy zrobić kolacje. Trochę się martwiłam o Mick, bo dalej jej nie było. Przebrałam się i zeszłam na dół gdzie Harry rozkładał składniki.
-No to co gotujemy?- zapytał. –A może kurczaka w miodzie?
- No to co gotujemy!
Po godzinie usiedliśmy do stołu. Harry uroczo wyglądał w blasku świec. Gdy skończyliśmy jeść, Harry powiedział, że musi iść.
-A  nie możesz zostać?
-Przykro mi, ale jutro mamy wywiad. Musze się wyspać. Papa słonce.
-Pa, dobranoc.
Słonce serio? Czy on właśnie tak mnie nazwał? No ok.
Gdy chłopak wyszedł z domu zauważyłam że zostawił jakieś klucze. Wybiegłam przed dom, ale już go nie było Miałam się odwracać i iść z powrotem do domu, poczułam dziwny chłód, jak
-No witaj kochana.
Przestraszona ani drgnęłam.
Może wejdziemy do środka bo się przeziębisz? –ten ciepły głos a zarazem koszmarna ironia. To ciągnęło i odpychało w jednym. Postanowiłam się odwrócić i … zamarłam.
Przed moimi oczami stał wysoki, dobrze zbudowany brunet. Uśmiechał się słodko i ironicznie.
Podobało mu  się ze jestem wystraszona.
-Co ty tu do cholery robisz?- usłyszałam głos Mickeyli.  Dzięki Bogu.
-O witaj! Właśnie na CIEBIE czekałem!- odparł Leon.
-Wynoś się stąd natychmiast!- warknęła dziewczyna z furią.
-Ale pamiętaj! TY ZAWSZE BĘDZIESZ MOJA!- usłyszałam głośne warkniecie i  kroki kierowane żeby się wycofać.
 ***Retrospekcja Mick
Wieczór, plaża, koc, ja i ty. Czego można chcieć więcej? Jak dla mnie to naprawdę dużo. Leon śpiewał mi piosenki i grał na gitarze. A ja niemal tonęłam w jego oczach. Nagle przestał grać.
-Kocham cię Mick. Wiem, że może kiedyś pójdziemy własną drogą…ale nie. Nie zostawię cię. Nie pozwolę ci odejść i ty też mi nie pozwól.- pocałował mnie namiętnie w usta, złapał za rękę i pobiegliśmy do gaju,  na skraju plaży. W najbardziej oddalonym od siebie drzew napisaliśmy:
               M+L=♥ TY BĘDZIESZ ZAWSZE MOJA.
***Oczami Mickeyli
Weszłyśmy do domu. Harriet nie wiedziała co się działo. Gdy w końcu oprzytomniała zaczęła swój monolog.
-Co ty sobie wyobrażasz? Praktycznie w ogóle nie ma cię w domu! Gdzie ty łazisz?
                                           *******************************************
Trochę opuźniony ale jest. ~~Harriet

piątek, 17 stycznia 2014

Info

A więc nasza fanka- Martyna nie mogła się doczeka niespodzianki więc postanowiłam zrobić to już dzisiaj. Jest to nowa bohaterka- Rose, dziewczyna Leona. Zaprzyjaźni się z dziewczynami i im pomoże. Ta postać będzie odzwierciedlać nasza fankę. Proszę!

Rozdział 3



Było już troszkę późno kiedy się obudziłam. Zjadłam obiad  i wyszłam do sklepu. Nagle  zobaczyłam, że ktoś stoi obok sklepu i prowadzi niezbyt ciekawą dla mnie rozmowę. Kiedy się odwrócił ujrzałam jego twarz. Zaraz, zaraz…Czy to nie Leon? Czy to nie ten właśnie Leon, który tak znienawidził Mick? Zrezygnował z zakupów, byłam przestraszona i speszona. A jeśli to naprawdę był on?
Kiedy wróciłam do domu złapałam za telefon i zadzwoniłam do Mickeyli, ale odebrał ktoś inny.
-Hallo…-odebrał ktoś bardzo pewny siebie, znam tylko jedną taka osobę.
-Gdzie jest Mick? Od przedwczoraj wieczora jej nie widziałam. Jest z tobą?-spytałam.
-Tak.. Teraz  sobie smacznie śpi.
-Dobrze, Vanessa. Przekaż jej że dziś widziałam Leona.-odparłam i  rozłączyłam się.
Oparłam się o drzwi i zjechałam na dół. Moje łzy była tak słone i przepełnione bólem. Ten koszmar znów powrócił? Nie, to nie mógł być on…chociaż. Nic się w nim nie zmieniło te same długie włosy…Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Wstałam i poszłam otworzyć. To był Harry. O jak dobrze , że on tu jest.
-Cześć .-przywitałam się wycierając łzy.
-Hej, czy coś się stało?- zapytał całując mnie w policzek.
-Właściwie to tak, wejdź opowiem ci o wszystkim.
-A więc…-zaczęłam gdy usiedliśmy na kanapie,-On był jej szczęściem. Latał za nią,  spotykali się dosłownie wszędzie. Nie mogli bez siebie żyć. Pewnego dnia Leon miał wypadek. Bardzo groźny wypadek. Biedna Mick była wtedy zupełnie osamotniona wpadła w nałóg. Piła alkohol i paliła papierosy. Poznałam ja na wakacjach w San Salvador. Szła po ulicy zupełnie pijana. Uratowałam jej wtedy życie, chciała popełnić samobójstwo. Od tamtej pory jesteśmy przyjaciółkami. Po tym wszystkim Mick poszła do szpitala dowiedzieć się o stanie zdrowia Leona. Lekarze powiedzieli, że raczej nie ma szansy na przeżycie. Wtedy Mick poszła do Vanessy, której tata potrącił chłopaka, miała ochotę wykrzyczeć jej to w twarz ale ją zatrzymałam. Zamiast się nienawidzić dziewczyny się zakumplowały. I wszystko było w miarę dobrze. Do czasu. Do czasu aż przyszedł list od Leona, w którym pisało jak bardzo boli go to, że go zostawiła w takiej sytuacji. Były tam również brzydkie słowa kierowane do mnie i do niej. Pewnego dnia przyszedł do nas i zagrozil, ze podpali dom. To było dosyć dziwne , ale na szczęście nic się niestało. On jest chyba chory psychicznie. Wszystko już było naprawdę dobrze. Ale on wrócil, Harry on wrócił! Widziałam go dzisiaj przed sklepem! Słyszysz?
-Już spokojnie, będzie dobrze hm?
-Nie już nic nie będzie dobrze skoro on tu jest!-wymamrotałam cały czas płacząc.
     



A więc tak jest już 3 rozdział i blog się rozwija. Ten rozdział jest mojego autorstwa i jest dodany przeze mnie.W pisaniu go pomagała mi koleżanka i fanka tego bloga Martyna. Dziękuję! Dodam dla ciebie dodatek specjalny na blogu,który pojawi się już jutro. :) ~~Harriet

środa, 15 stycznia 2014

Rozdział 2

      Obudziłam się dość późno bo o dwunastej.Przypomniałam sobie, że wczoraj w klubie umówiłam się z Harrym na spotkanie do którego zostało jeszcze kilka godzin.Poprosiłam by czekał na mnie pod szkołą baletową.Był pierwszy dzień wakacji, a ja postanowiłam jeszcze troszkę poćwiczyć.Kiedy robiłam piruety i wykonywałam układ do ,,Jeziora Łabędziego'', zobaczyłam w lustrze Harrego. Wyłączyłam muzykę i poszłam się przywitać.
-Ile tu stoisz?-spytałam.
-Tyle ile ćwiczysz.-odpowiedział.-Przepięknie tańczysz.
-A dziękuję.-lekko się zarumieniłam.
-I w ogóle jesteś śliczna.
-Dziękuje.-odparłam jeszcze bardziej zarumieniona.
-To idziemy?-zapytał Harry.
-Czekaj ,tylko się przebiorę.
     Poszłam się ubrać w śliczna letnią sukienkę i wróciłam do chłopaka.
-Zaraz, zaraz. Ja jeszcze nie poznałem twojego imienia.
-Harriet jestem.
-Serio?-głupio się pyta.
-Tak, a co?
-Nic, nic.
   Złapał mnie za rękę. Moje marzenie się spełniło. Poznałam mojego idola. Byłam taka podekscytowana. Poszliśmy do parku zaczęło się ściemniać. Harry na chwilę przystanął i poprosił byśmy usiedli na ławce.
-Chyba się w tobie zakochałem.-zaczął.-Wiem, że to może głupio, ale wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia i ty chyba nią jesteś.
Chłopak złapał moja twarz w dłonie i delikatnie mnie pocałował.
-Bardzo miło ale muszę już iść. Odprowadzisz mnie?-spytałam.
-No pewnie.Przyjdę po ciebie jutro o dwudziestej dobrze?
-Ok.
                                                                        ***
      Przyjechałam już pod dom. Pożegnałam się z Harrym cmokając go w policzek. Kiedy wysiadłam z samochodu szybko pobiegłam do domu. Zobaczyłam, że moja komórka została na stoliku w salonie.Były tam dwa nieodebrane połączenia.To od Mickeyli! Czy coś się stało? Chwyciłam za urządzenie wybierając jej numer telefonu.Dzwoniłam, czekałam, ale nie odbierała.Co ja mam robić sama w domu. Samej tak nudno.Zadzwonić do Harrego? Nie. Jest za późno. Na pewno nie przyjedzie. Włączyłam telewizor i zobaczyłam w wiadomościach, że zaginęła jakaś blondynka w naszej okolicy. Oby to nie była Mick! Wyłączyłam telewizor i z przerażeniem poszłam na górę. Włączyłam laptopa i położyłam się na łóżku. Weszłam na fb i zobaczyłam nieodebrane zaproszenie do znajomych. To Harry. Zaakceptowałam. Był dostępny na czacie i do mnie napisał:
        Hej nasze spotkanie jutro aktualne prawda?
  A ja odpisałam, ze tak. Pożegnałam się, poszłam do łazienki się umyć i przebrać.Byłam okropnie zmęczona. Położyłam się na łózko i zasnęłam.

Mały dodatek niespodzianka.

A to taki zwiastun.Mamy już 7 rozdziałów naszego opowiadania, ale będziemy starały się je dodawać co dwa dni. ~~Harriet

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rozdział 1

-No schodź już szybko Harriet , dawaj! 
-No już!
Właśnie szłam z moja najlepszą przyjaciółka na ostatnią w tym roku lekcje baletu.Już jutro miały rozpocząć się wakacje, a ja miałam wiele planów na te dwa miesiące.Rozmarzyłam się o tym, że w te wakacje spotkam One Direction na ulicy, bo przecież jesteśmy w Londynie.Ale moje rozmyślenia znowu przerwała Mickeyla. 
-No ileż można,Harriet,spóźnimy się!
-O matko, sorry.-zbiegłam szybko po schodach i wyszłyśmy.  
Lekcje baletu były dzisiaj dość przyjemne.Poza tym ja uwielbiam balet i trenuję, kiedy tylko się da.Co innego na ten temat uważa Mickeyla. Kiedy skończyłyśmy zajęcia, a było już po osiemnastej, przyjaciółka zaproponowała żebyśmy wyszły na jakąś dyskotekę. 
-Wiesz pomyślałam, że pójdziemy do OfficeCoffe, tam dziś ponoć mają być chłopcy z 1D.
-Ty lepiej nie myśl. To oczywiste,że ich tam nie będzie. Poza tym jestem zmęczona.
-No ale proszę!-te jej maślane oczy...no zgodziłam się
Kiedy byłyśmy na miejscu i chciałyśmy już wchodzić pod klub przyjechał czarny kabriolet, z którego wysiadł Harry Styles.Tak to ten Harry.. Ale miałam podnietę!!!
-A nie mów..     
-Schowaj mnie jak najszybciej.- przerwałam jej.
-Daj spokój! Taka szansa zdarza się raz na milion.
-No dobrze, dobrze. Ale co mam robić?- szpenełam do niej, a przede mną stał pan Styles.
-Hej dziewczyny, same jesteście?- myślałam że umrę z wrażenia. Harry do mnie zagadał.. SERIO???
-Tak.- odparła szybko Mickeyla na pytanie Harrego.
-W takim razie zapraszamy. Daję ci Lou a tą panienkę na chwilę porywam.
No i poszłam z Harrym do klubu.


Więc tak...
1 rozdział już mamy za sobą i jest on autorstwa Harriet.
Wiem że trochę krótki ale ważne że jest. Chcę Was powiadomić że nie długo pojawi się zakładka "Bohaterowie".
Harriet
XXX    

niedziela, 12 stycznia 2014

Powitanie

Witajcie
To ja Mickeyla i Harriet. 
Stworzymy tutaj bloga z opowiadaniem o Harrym. Harriet zajmie się bardziej pisaniem a ja całą resztą. Czasem może też dodam coś od siebie. Bardzo prosimy o komentarze. Wiemy że to opowiadanie nie może się nawet równać do całej reszty, ale mamy nadzieję że będzie się podobać :*

Mick & Harriet
XXX